Zaczęło się tak, że grając w znanym zespole o nazwie Lady Pank za czasów bolszewickich
musieliśmy gotować struny. Zmuszeni byliśmy to robić, ponieważ nie było można kupić ich
normalnie w sklepie. Graliśmy po 2 koncerty dziennie, nierzadko 25 dni w miesiącu,
i choć brzmi to nieprawdopodobnie, pewnego pięknego roku zagraliśmy ich ponad 350. Macie
pojęcie, ile strun i naciągów potrzebowaliśmy. Poza oczywistymi mankamentami takiej sytuacji
była to świetna okazja, aby dowiedzieć się o strunach wszystkiego i porównać poszczególne marki
między sobą. Zmuszeni byliśmy bowiem grać na wszystkim, co udało się nam pokątnie kupić,
czyli na D'Adario, GHS-ach, Dean Markleyach, i innych. Graliśmy też na Presto i La Bellach.
Te ostatnie pasowały mi najbardziej, więc gdy pojechaliśmy do Stanów na koncerty, odwiedziliśmy
firmę E.& O. Mari produkującą struny La Bella. Okazali się być przyjaznymi i uczynnymi ludźmi.
Bob Archigian (szef sprzedaży), gdy dowiedział się, że Janek Borysewicz interesuje się gitarą
STAINBERGER, schwycił za telefon i po kwadransie byliśmy już w fabryce STEINBERGERA znajdującej
się dwie przecznice dalej, a Janek trzymał w dłoniach czerwoną gitarę bez główki z wibratorem
transponującym i wcale nie miał zamiaru jej wypuścić. Dodam jeszcze tylko, że gitara ta miała
zamontowane dwa przetworniki EMG. Kiedy je usłyszałem wiedziałem, że w moim Stracie też takie
muszę mieć! I mam, mam we wszystkich swoich gitarach! Później, kiedy postanowiłem założyć firmę
sprzedającą akcesoria, wiedziałem, że będę współpracował z tymi producentami, których sprzęt
sprawdziłem podczas tych setek zagranych koncertów. A musicie wiedzieć, że są i tacy, którzy
sprzedają Wam struny bądź inne akcesoria i nie zagrali w życiu żadnego koncertu, a o akcesoriach
wiedzą tyle, ile wyczytali z katalogu. Aby nie być opatrznie zrozumianym powiem tylko, że
wszystkie oferowane przez nas akcesoria począwszy od strun poprzez naciągi, a skończywszy na
przetwornikach są naszym zdaniem najlepszymi z najwyższej półki. W końcu jesteście bądź macie
zamiar zostać artystami, więc powinniście dostać to, co najlepsze, jeżeli poważnie traktujecie
swoją muzykę.
Strona WWW to chyba nie miejsce na snucie długich opowieści. Zakończę więc na tym, a Wy
obejrzyjcie sobie, co tu mamy, a potem... do dzieła!
Pozdrawiam
Edmund Stasiak